czwartek, 7 marca 2024

I liczy się tylko to

 


I liczy się tylko to

Iluż z nas ma tylko

To na głowie

Co na to wszystko

Twoja Kobieta powie

 

A jużci

Jak całą swoją

Arią się odezwie

Jak nóżką przytupie

To już od tej

Samej energii

Żaden  śmieć

Choćby największy

Nie ostanie się

W chałupie

 


Z czasów PRL

Słuchajta Chłopy

Jest 8 Marca

Czas po goździki

I po rajstopy

Wprawdzie i przyjdzie

Postać w kolejce

Jak mus to mus

Przynajmniej raz w roku

Okazać to serce

 

Nie na żarty

I kiedy ujrzał

Ów Zielony Ład

Na wszystkie cztery

Od razu siadł

I z miejsca zzieleniał

Ale Ona

Była od niego

Jeszcze bardziej zielona

 

Świat pełen cudów

Tu są te Gwiazdy

Słoneczka i Stokrotki

Świat  jakże drogi

Świat jakże stokrotny

Koniecznie trzeba

Te Sekrety znać

A na pewno starczą

Na całe długie

Dziesiątki lat

 

Azymut

Mówiła to Tobie  Babcia

Mówiła  to Tobie

I Twoja Matuchna

Jaka Twoja Dziewucha

Taka  Rodzina

I Dom

I Kuchnia

I z bliska

I z dala

Każdy dostrzeże

Jaka Twoja Centrala

 

Zawsze a zawsze

I zawsze wszędzie

Jakoś dotrą

Te Kochane Dłonie

Jakoż na początek

Takoż i na koniec

 

I wszystko jasne

I choć takie mrowie

To każdy z nas biegnie

Zawsze do tej

Jedynej

Do tej Swojej

Do tej Jednej

A kto na rozdrożu

Rozbitek  na morzu

 

Romeo


Każdy z  nas

Najbardziej czule

Rozbiera Swoją Cebulę

Zawsze go wzruszy

Do głębi duszy

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

8. 03. 2024

 

środa, 6 marca 2024

 

Fraszki prosto spod strzechy

I wprost z podwórka

 

Marzec marzec

Kocurkowy miesiąc

 

Skończył się luty

I znów zadrżą mury

Na swe amory

Ruszają  kocury

 

Poranna powitanie

 

I nagle kogut

Stanął na progu

I zapiał

Na całe podwórko

Mamy dzień piękny

Ciepły słoneczny

Dzięki Bogu

Dzięki Bogu

Dzięki Bogu

Wstawaj już Kurko

Wstawaj już Kurko

Jest dzisiaj nasze

Całe Podwórko

 

Same mleczuchy

 

Krowy zawsze

Dają mleko

Dają mleko

To jest grunt

Nigdy o tym

Nie myślały

Żeby wszczynać

Jakiś bunt

Bowiem Gospodarz

To rzecz święta

Wprawdzie doi je codziennie

Zawsze ma dla nich jednak

Tyle serca

 

Filonkowe dyskrecje

Zupełnie inaczej

Zaczyna dzień Filonek

Na początek dnia

Musi być zawsze

Na swojej stronie

A potem biegnie

Ze wszystkich sił

By nikt nie widział

Gdzie Filonek był

 

Poszukiwacz skarbów

 

Sroka też już nie śpi

Bacznie przegląda

Wszystkie opłotki

Rada by znaleźć

Jakieś błyskotki

Dobra jest każda

Lecz swoją drogą

Zawsze najlepsze

Ale tak między

Jedną i drugą bajką

Gdy nie ma złota

W dziób chętnie weźmie

I jakieś jajko

Chociaż ta nigdy

Nie błyszczy

Jak złoto

 

Gęgające autorytety

 

Aż gęsior się zdziwił

Bo jego gęsi

Nagle tak zagęgały

Aż całe podwórko

Mocno się trzęsie

I naraz wszystkie

Stworzenia zgodne

A  juści  że prawda

Gęsi w gęganiu

Są niezawodne

 

Nieudana penetracja

 

Jakiś serek żółty

Może nawet dziurawy

Strasznie potrzebny

Do porannej kawy

Lecz nagle zmyka

Tu gdzie komórka

O mało co

Byłaby przysmakiem

Dla Kocurka

 

Oby siana jak najwięcej

 

Czy schyłek dnia

Czy wczesne rano

Kobyłka Dereska

Zawsze stawia

Na siano

 

Na pobudkę

 

Ale bywa że

I całe to towarzystwo

Wejdzie na próg

I chórem zawoła

Gospodarzu wstawaj

Bo już tak późno

Na miły Bóg

Słońce tak szybko

Już po niebie biegnie

A tutaj ciągle

Ciągle nie ma Ciebie

Wsi spokojna

Wsi wesoła

 

Siedź Włodarzu

W swoim wiejskim zaciszu

Bo póki co

Tylko tutaj

Życie najspokojniej biegnie

Dopóki taka straszna

Miernota w Sejmie

Do Sejmu nie wejdziesz inaczej

Niż w hełmie   


Do unijnych sługusów

Kolonizujących Polskę


Jesteście zwyczajną bandą

A nie żadna Europa

I mówię Wam

Czapki z głów

Wobec  Naszego

Polskiego Chłopa


 

Stanisław Józef Zieliński

6.03.2024

środa, 12 kwietnia 2023

Winne tajemnice

 Winne tajemnice

Z Soplicowa

Tu przerwał 

Lecz róg trzymał

I wnet 

Na leśnej scenie

Sam róg 

Był nagle przerwał

Mocny sen Telimenie


 




Puszczańskie receptury

A kiedy już 

Kruchy korzeń

To nawet drzewo

Czy jeszcze 

Szumieć może

 

Truteń i pszczółka

Tak Ciebie użądlę

Aż mnie poczujesz

Gdy mnie użądlisz

To pożałujesz



 

Gdańskie wykwity

Całe ściany 

Takie czarne

Posępne i obce

Już na pierwsze spojrzenie

Granitowe grobowce

 

Klapa

To ci tancerz

Jeszcze nie zaczął

A już złożył

Ręce na pancerz

 

Ze zwierzeń casanowy

Mówisz że 

Tyle kobiet  

Ciebie  maltretowało

I ciągle ten sam głód

I ciągle  

I ciągle

Tak samo

Tegoż masz 

Za  mało

 


Zasłyszane gdzieś na wsi


I powiedz mi zonko

Czy już jesteś gotowa

Z tą  swoją święconką



W kółko to samo

Panie Donaldzie 

I choć nowy dzień

To wszystko stare od nowa

Nie będzie gazu

Nie będzie PIS-u

Ale na pewno

Na pewno

Na pewno

Będą ludowcy

Będzie lewica

Będzie 2050

Ale czy jeszcze Polska

Będzie platforma



 





Wędkarz i Złota Rybka


Złota Rybko

Spełniaj moje życzenia

Ale nie tak szybko

Bo widzisz 

Mój Kwiecie

Mnie niebawem 

Zagrozi już

Okrągłe

Dziewięćdziesieciolecie

 

Kurs 

Na austriackie gadanie

I tak wciąż Unia

Mówi do nas

Do Polski

Wciąż tym samym zdaniem

I są nawet

Niemieckie obietnice

I jest nawet

Austriackie gadanie

A kursy tejże normy

Donosy platformy

 

Kaczorkowe sny

I moja kaczuszka

Im mocniej drepcze


Im drobniej drepcze

Tym jest bliżej łóżka




Modraczkowe anomalie


A w Peplinie

To są takie Modraki

Które jesienią

I zimą

I latem i wiosną

I pięknie śpiewają

I wciąż pięknie rosną



Oaza talentów


I w Piasecznie

Tuż koło Gniewa

Takie to już czasy

To już nawet Dzieci

I Piaseckie Gzuby

I Piaseckie Kociewiaki

To na scenie

W czas Przeglądu 

Są już jakże

Jakże w pełni

Dojrzałe Gwiazdy


Winne tajemnice

Tak naprawdę

To już sam nie wiem

Co bardziej niepokoi

Czy bardziej 

Gdy leżakuje

Czy bardziej

Gdy już stoi


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

13.04.2023



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 11 marca 2023

Znajomości znajomości

 

Znajomości znajomości

I tak psim swędem

Jednak poznali się

Jednak poznali się

I to pod każdym

Pod każdym względem

 

 

Nie tylko  na płocie

I mamy w Polsce

Ciągle to samo

To stado srok

I nic tylko skrzeczą

Skrzeczą o wszystko

Takie sroki są

 

Obciach

Ten Polski Mundur 

Do Pana

To powiem 
Niestety

Pasuje tak samo 

Jak wół do karety


Do strażaka

I powiem Tobie iż

Jest tak czasem

I to jest  

Nawet wielki pożar

Zdołasz go ugasić

Nie wężem strażackim

Ale li tylko sam

I to li tylko 

Na swój jedyny soposób

Chociażbyś był

Najlepszym strażakiem

 

Straszna nieuwaga

Niejeden i szczupak

Dorodny stary

Dobrze znający

Jezioro i trawy

A jednak był taki prędki

I wpadał na tę przynętę

Nawet nie tykając wędki

I robił to chytrze

Dyskretnie i po cichu

I nawet 
Nie spostrzegł się

Gdy już był w koszyku

 

Zawody zawody

I wszystkie dziewczyny

Same dorodne dziewice

Li tylko stały z boku

Patrząc jak ich chłopcy

Wyciągają wprost z ziemi

Same pulchne dżdżownice

I nic tylko każdy

O swojej  porze

Nic tylko moczył kija

Bezpośrednio w jeziorze

 

Do Małolaty

Chce już mieć

Swojego księcia

Jakiego księcia

Jeszcze nie ma pojęcia


 

Plony plony

Plony w Polsce

Zawsze są

W tej samej normie

Najwięcej buraków

Zawsze jednak w Platformie

 

Powinność wobec Rodu

Stanąć w porę

Na baczność

I grać

Do skutku grać

Na swoim rogu

 

Subtelna tajemnica

I nie pamięta  prawica

I nie pamięta lewica

Czy tak naprawdę

Czy aby jeszcze dziewica

 

Sprawiedliwość sprawiedliwość


Na tyle przejrzysta

Na tyle jasna

Na ile na to  pozwoli

Nadzwyczajna 

Sędziowska kasta

 

Ileż takich przypadków

A każdy szczególny

Osobliwy niepojęty

Zanim zabrali

Zanim pomogli

Do raju zabierał go już

Nigdy niezawodny

Zawsze na czas

Niebiański Zastęp Świętych

 

Miodobranie

Damże Tobie miodu

Od samego spodu

Jednak taki

Jest ten dar

Gdy już weźmiesz

I skosztujesz

To już zawsze

Zechcesz brać

 

Przewietrzenie

Nieprzewidzianie

Jakoś tak się stało

Niepostrzeżenie

Otworzył wszystkie komórki

I wnet wszystko wywiało

Po komórkach zostały

Tylko niewielkie dziurki

 

Myśliwskie wieści

O Wielkim Łowczym

Wieść daleko niesie

Porządną giwerę

Ma nie tylko w lesie

 

Odsłony świata

Ponoć byli

Sobie przypisani

A dziś już mają

Cały świat do bani

 

Nocne wędrowanie

A gdy już

Pod kołderką

I w puchu

To jaki

Kierunek ruchu

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

12.03.2023

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I liczy się tylko to

  I liczy się tylko to Iluż z nas ma tylko To na głowie Co na to wszystko Twoja Kobieta powie   A jużci Jak całą swoją Arią ...