środa, 12 kwietnia 2023

Winne tajemnice

 Winne tajemnice

Z Soplicowa

Tu przerwał 

Lecz róg trzymał

I wnet 

Na leśnej scenie

Sam róg 

Był nagle przerwał

Mocny sen Telimenie


 




Puszczańskie receptury

A kiedy już 

Kruchy korzeń

To nawet drzewo

Czy jeszcze 

Szumieć może

 

Truteń i pszczółka

Tak Ciebie użądlę

Aż mnie poczujesz

Gdy mnie użądlisz

To pożałujesz



 

Gdańskie wykwity

Całe ściany 

Takie czarne

Posępne i obce

Już na pierwsze spojrzenie

Granitowe grobowce

 

Klapa

To ci tancerz

Jeszcze nie zaczął

A już złożył

Ręce na pancerz

 

Ze zwierzeń casanowy

Mówisz że 

Tyle kobiet  

Ciebie  maltretowało

I ciągle ten sam głód

I ciągle  

I ciągle

Tak samo

Tegoż masz 

Za  mało

 


Zasłyszane gdzieś na wsi


I powiedz mi zonko

Czy już jesteś gotowa

Z tą  swoją święconką



W kółko to samo

Panie Donaldzie 

I choć nowy dzień

To wszystko stare od nowa

Nie będzie gazu

Nie będzie PIS-u

Ale na pewno

Na pewno

Na pewno

Będą ludowcy

Będzie lewica

Będzie 2050

Ale czy jeszcze Polska

Będzie platforma



 





Wędkarz i Złota Rybka


Złota Rybko

Spełniaj moje życzenia

Ale nie tak szybko

Bo widzisz 

Mój Kwiecie

Mnie niebawem 

Zagrozi już

Okrągłe

Dziewięćdziesieciolecie

 

Kurs 

Na austriackie gadanie

I tak wciąż Unia

Mówi do nas

Do Polski

Wciąż tym samym zdaniem

I są nawet

Niemieckie obietnice

I jest nawet

Austriackie gadanie

A kursy tejże normy

Donosy platformy

 

Kaczorkowe sny

I moja kaczuszka

Im mocniej drepcze


Im drobniej drepcze

Tym jest bliżej łóżka




Modraczkowe anomalie


A w Peplinie

To są takie Modraki

Które jesienią

I zimą

I latem i wiosną

I pięknie śpiewają

I wciąż pięknie rosną



Oaza talentów


I w Piasecznie

Tuż koło Gniewa

Takie to już czasy

To już nawet Dzieci

I Piaseckie Gzuby

I Piaseckie Kociewiaki

To na scenie

W czas Przeglądu 

Są już jakże

Jakże w pełni

Dojrzałe Gwiazdy


Winne tajemnice

Tak naprawdę

To już sam nie wiem

Co bardziej niepokoi

Czy bardziej 

Gdy leżakuje

Czy bardziej

Gdy już stoi


Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

13.04.2023



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

sobota, 11 marca 2023

Znajomości znajomości

 

Znajomości znajomości

I tak psim swędem

Jednak poznali się

Jednak poznali się

I to pod każdym

Pod każdym względem

 

 

Nie tylko  na płocie

I mamy w Polsce

Ciągle to samo

To stado srok

I nic tylko skrzeczą

Skrzeczą o wszystko

Takie sroki są

 

Obciach

Ten Polski Mundur 

Do Pana

To powiem 
Niestety

Pasuje tak samo 

Jak wół do karety


Do strażaka

I powiem Tobie iż

Jest tak czasem

I to jest  

Nawet wielki pożar

Zdołasz go ugasić

Nie wężem strażackim

Ale li tylko sam

I to li tylko 

Na swój jedyny soposób

Chociażbyś był

Najlepszym strażakiem

 

Straszna nieuwaga

Niejeden i szczupak

Dorodny stary

Dobrze znający

Jezioro i trawy

A jednak był taki prędki

I wpadał na tę przynętę

Nawet nie tykając wędki

I robił to chytrze

Dyskretnie i po cichu

I nawet 
Nie spostrzegł się

Gdy już był w koszyku

 

Zawody zawody

I wszystkie dziewczyny

Same dorodne dziewice

Li tylko stały z boku

Patrząc jak ich chłopcy

Wyciągają wprost z ziemi

Same pulchne dżdżownice

I nic tylko każdy

O swojej  porze

Nic tylko moczył kija

Bezpośrednio w jeziorze

 

Do Małolaty

Chce już mieć

Swojego księcia

Jakiego księcia

Jeszcze nie ma pojęcia


 

Plony plony

Plony w Polsce

Zawsze są

W tej samej normie

Najwięcej buraków

Zawsze jednak w Platformie

 

Powinność wobec Rodu

Stanąć w porę

Na baczność

I grać

Do skutku grać

Na swoim rogu

 

Subtelna tajemnica

I nie pamięta  prawica

I nie pamięta lewica

Czy tak naprawdę

Czy aby jeszcze dziewica

 

Sprawiedliwość sprawiedliwość


Na tyle przejrzysta

Na tyle jasna

Na ile na to  pozwoli

Nadzwyczajna 

Sędziowska kasta

 

Ileż takich przypadków

A każdy szczególny

Osobliwy niepojęty

Zanim zabrali

Zanim pomogli

Do raju zabierał go już

Nigdy niezawodny

Zawsze na czas

Niebiański Zastęp Świętych

 

Miodobranie

Damże Tobie miodu

Od samego spodu

Jednak taki

Jest ten dar

Gdy już weźmiesz

I skosztujesz

To już zawsze

Zechcesz brać

 

Przewietrzenie

Nieprzewidzianie

Jakoś tak się stało

Niepostrzeżenie

Otworzył wszystkie komórki

I wnet wszystko wywiało

Po komórkach zostały

Tylko niewielkie dziurki

 

Myśliwskie wieści

O Wielkim Łowczym

Wieść daleko niesie

Porządną giwerę

Ma nie tylko w lesie

 

Odsłony świata

Ponoć byli

Sobie przypisani

A dziś już mają

Cały świat do bani

 

Nocne wędrowanie

A gdy już

Pod kołderką

I w puchu

To jaki

Kierunek ruchu

 

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

12.03.2023

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

piątek, 3 lutego 2023

Diagnozowanie diagnozy

Diagnozowanie  diagnozy

Największa tajemnica


Cokolwiek  boli 
Czy nawet nic nie boli
I tak dopokąd pożyjesz
Dopokąd Bóg pozwoli

Granica filozofowania

Nawet Sokrates
Nawet Seneka
Też nie wiedzieli
Co ich jutro czeka

Nieuniknione

Każdy w swoim życiu
Ma swoją Golgotę
Którą przemierzyć
Musi na piechotę


Jego Wysokość
Emeryt i Rencista

Jest już zawsze
Z tej wysokiej listy
Bowiem jeśli 
Idzie do lekarza
To li tylko
Do specjalisty

Trefne transakcje

Zanim cokolwiek
Zechcą Tobie sprzedać
To wcześniej niestety
Muszą Ciebie pogrzebać 

Do lustra

A tak swoją drogą

To kiedy wreszcie
Spotkasz się
Sam ze sobą







Egzotyczne wspomnienie

I jakie wrażenie
Po kąpieli w Nilu
Nic nie pamiętam 
Tak bardzo 
Skupiłam się
Na krokodylu 









Ilustracje
Archiwum Internetowe
Stanislaw Józef Zieliński
Tekst 
Stanislaw Józef Zieliński
3.01.2023




środa, 2 listopada 2022

Od DNA do dna i do dnia

 

 

Od DNA do dna i do dnia

 

Któżby  nie chciał znać

Swojego DNA

Szuka więc chociażby

W jakiejś tam

Kropelce swojego dnia

Swojego DNA

I zasłyszał to wnet ktoś

I nie bardzo wiedząc

O co chodzi

Przeto i zapytał wprost

Ty szukasz swojego dna

I to nawet

W każdej kropelce

Swojego dnia

Czas szacunek

Oddać dniom

Ty w każdej kropelce dnia


Nie szukaj swojego dna

Przecież cały Ty wiadomo

Jesteś przecież jedno dno

 


Tak by sobie

Gdzieś podziurdział

Mistrz dziurdziania

Niejaki Dziurdział

Gdy więc chwycił

Czas po temu

Dziurdział dziurdział

Dziurdział i dziurdział

Nie był w pracy

Ani w domu

Tylko dziurdział


I znienacka

I z doskoku

Wszystko czyniąc

Po kryjomu


Aż się cały świat dowiedział

Gdzie  ów Dziurdział

Gdzie ale i u kogo

Tak naprawdę

Tak długo dziurdział

Nie ta waga i figura

Same gnaty

Sama skóra

Oto skutki

Panie Dziurdział

Ale Dziurdział

Jak to Dziurdział

Mimo skutków

Rad był tylko

Bowiem wreszcie tak do woli

Ile chciał tyle podziurdział

A że apetyt

Rośnie w miarę 

Przeto więc

Stwierdził niebawem

Tak naprawdę


Tak do woli

Jeszczem jednak

Nie podziurdział

 

U fryzjera

 Kiedy te moje łapska

Zanurzę w Twojej strzesze


To bardzo się cieszę że

Ciebie tak czeszę

 

Sąsiedzkie opłotki

 

Czasem Miłość

Tak się składa

Kiedy jej brakuje

W domu

Zakolami opłotkami

Lubi zajrzeć

Do sąsiada


Gdzie ten zakazany owoc

 A gdy położę się z Tobą

Gdzieś na łące

Gdzieś na trawie

Albo i w lesie

To jest to tak od razu

Ten zakazany owoc

A może dopiero

Jest to 

Do Twojego ogrodu

Zaledwie  to wejście 






Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

03.11.2022

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

I liczy się tylko to

  I liczy się tylko to Iluż z nas ma tylko To na głowie Co na to wszystko Twoja Kobieta powie   A jużci Jak całą swoją Arią ...