Któżby nie chciał znać
Swojego DNA
Szuka więc
chociażby
W jakiejś
tam
Swojego DNA
I zasłyszał
to wnet ktoś
I nie bardzo
wiedząc
O co chodzi
Przeto i
zapytał wprost
I to nawet
W każdej
kropelce
Swojego dnia
Czas
szacunek
Oddać dniom
Ty w każdej
kropelce dnia
Nie szukaj swojego dna
Przecież
cały Ty wiadomo
Jesteś
przecież jedno dno
Tak by sobie
Gdzieś podziurdział
Mistrz dziurdziania
Niejaki Dziurdział
Gdy więc
chwycił
Czas po temu
Dziurdział
dziurdział
Dziurdział i
dziurdział
Nie był w
pracy
Ani w domu
Tylko dziurdział
I znienacka
I z doskoku
Wszystko
czyniąc
Po kryjomu
Aż się cały świat dowiedział
Gdzie ów Dziurdział
Gdzie ale i u
kogo
Tak naprawdę
Tak długo dziurdział
Nie ta waga
i figura
Same gnaty
Sama skóra
Oto skutki
Panie
Dziurdział
Ale
Dziurdział
Jak to
Dziurdział
Mimo skutków
Rad był
tylko
Ile chciał tyle
podziurdział
A że apetyt
Rośnie w
miarę
Przeto więc
Stwierdził
niebawem
Tak naprawdę
Jeszczem jednak
Nie podziurdział
U fryzjera
Kiedy te moje łapska
Zanurzę w Twojej strzesze
To bardzo się cieszę że
Ciebie tak
czeszę
Sąsiedzkie opłotki
Czasem
Miłość
Kiedy jej
brakuje
W domu
Zakolami
opłotkami
Lubi zajrzeć
Do sąsiada
A gdy położę się z Tobą
Gdzieś na łące
Gdzieś na trawie
Albo i w lesie
To jest to tak od razu
Ten zakazany owoc
A może dopieroJest to
Do Twojego ogrodu
Zaledwie to wejście
Ilustracje
Archiwum Internetowe
Tekst
Stanisław Józef Zieliński
03.11.2022
















